Gimnastyka i opieka

W opiece musimy mieć dobrą formę do pracy. I tu zaczyna  być temat gimnastyki. Wiadomo, że mamy być nawet i w nocy czynni, więc należy to jakoś rozwiązać i ćwiczyć codziennie, bo i dla nas będzie to dobre i dla ludzi, którymi się opiekujemy. Także musimy się uczyć gimnastyki lub rehabilitacji naszych podopiecznych. To także dobre doświadczenie, bo to jest jedyna okazja do nauki i pomocy sobie samemu w zawodzie. No przynajmniej ja tak myślę i uważam, że naprawdę warto się uczyć, ponieważ nam w rodzinie też trzeba będzie pomóc i my będziemy tymi mądrzejszymi, którzy mają najlepszą praktykę i wiemy, co robić…

Rynny i opieka

Żeby było śmieszniej, to w sumie jest to dobry układ. Nikt nigdy się nie zastanowił, by połączyć te dwie rzeczy na raz. Przynajmniej ja się z tym spotkałam, ale zupełnie przypadkowo. Tak sobie szłam z zakupów i obserwowałam domy w mieście na mojej Stelli i wtedy przyszło mi do głowy, że w zasadzie można porównać pewne rzeczy, ale trzeba wiedzieć dlaczego? Bo co ma piernik do wiatraka? No ale rynna, to takie miejsce, gdzie woda płynie w niej w trakcie deszczu i potem wylatuje przez tzw. rzygacz. I wtedy pomyślałam, że z nami też może się tak dziać. Napływamy deszczem, a potem musimy szybko spływać…

Pech a życie

Niektórzy w życiu mają pecha. Ja to nazywam Ph pięć i pół wedle reklamy w telewizorni. Opiekunki czasami też mają. Jadą na Stellę i spodziewają się dobrego zarobku, a niestety realia są inne i tu jest problem chyba. Mnie się też zdarzyło, że oficjalnie miałam się opiekować starszą panią, ale nikt mi nie powiedział, że będę musiała w zasadzie pracować 24 godz na dobę, a umowa przewidywała 8 godz z dwugodzinną przerwą. Jeśli ją miałam mieć, to oczywiście byłam wzywana, a jak wyszłam na spacer, to potem dostawałam opiernicz, że tak długo nie byłam. No kurczę, czy Niemcy myślą, że jesteśmy wyrobnikami i mogą z nami pogrywać, jak oni chcą??? Czyli turbo porwał, pech cię dorwał.

Poczta i co dalej?

W Niemczech poczta funkcjonuje, jak naprawdę niemiecka jakość. U nas jest nieraz śmiesznie, bo albo trzeba listonoszowi pomóc. Chociaż w Niemczech pierwszy raz mi się zdarzyło, że listonosz kwit do podpisu wypisywał na schodach wejściowych do domu. Ja z zaskoczenia otwieram drzwi i wesoło się pytam, czy on tak zawsze robi? Zaskoczenie go przerosło i zmieszany przeprosił i wytłumaczył, że zapomniał wypełnić formularza i tylko adres mu przypomniał. Uśmialiśmy się oboje razem z tej sytuacji i potem było mi miło, jak z drugiej strony ulicy krzyczy listonosz do mnie „dzień dobry!” i czy wszystko u mnie jest dobrze? I to jest najprzyjemniejsze, kiedy jesteśmy w Niemczech i mamy dobre serce i jesteśmy mili dla innych…

Straszaki i strachliwi

Monstrum to taki straszak, a my jesteśmy strachliwi. Na Stelli jest przeważnie takie coś, że często to my jesteśmy straszakami, a podopieczni są strachliwi. W przypadku demencji początkowej, to naprawdę dość ciężko, ponieważ sami mamy problemy z nauką tej sytuacji, potem się przyzwyczajamy i jakoś nam to idzie. Jednym słowem nie zawsze tak jest, że od razu wchodzi się w te „kloce” i leci się do pracy. Zdarza się, że nawet taki człowiek się na nasz widok wystraszy i pełna panika, u niego i u nas na raz. Pewnie dlatego, że my się  opiekujemy, a ten ktoś ma nas za opiekunów i tak sobie razem musimy żyć.

Zazdrość na Stelli

Każdy,  kto wyjeżdża za granicę boryka się z problemem zazdrości w swoim związku. Za każdym razem jest to zastanawianie się, czy wszystko w porządku i czy nic złego się nie dzieje? Normalne jest, że wyjeżdżając do pracy boimy się o dom, o dzieci (jeśli są) i o to, by ktokolwiek dbał i miał pieczę nad naszym dobytkiem. Jest to męczące dla głowy i czasami musimy się rozdwoić i myśleć cały czas o tym, że my już jesteśmy daleko, a ktoś musi się zajmować gospodarką domową i musi pilnować wszystkiego. Jest to deprymujące i stresujące, ale jeżeli mamy okazję być opiekunką, to na pewno korzystamy z okazji i jedziemy…

Wysłać chłopa

Właśnie wysyłam mojego chłopa na Stellę. Za jakieś 2godz. wyrusza busikiem w trasę. Dziwnym sposobem nauczył się jeździć małymi busikami i to jest dla niego coraz bardziej wygodne, aniżeli tłuczenie się po dworcach lub jazda z przesiadkami. Nauczyłam go, że lepiej jechać od drzwi do drzwi i mieć święty spokój z transportem do Niemiec i z powrotem. Ja sama tak jeździłam i zawsze pięknie dotarłam na miejsce. W dodatku kierowcy mnie poznali i milo mi było, że odzywali się po imieniu i czułam się naprawdę domowo. Zawsze mieli miłe słowo dla mnie i fajnie, wesoło było. Starajcie się dbać o takich ludzi, bo są warci za to, co robią.

Dziecko magii

Poszukajcie sobie „A Kind of Magic” zespołu Queen. Przecież my też robimy magię, jako opiekuni, żeby nasi podopieczni mieli godną starość. Jak mi jest trochę źle, bo jestem zmęczona, to sobie to puszczam i jakoś zaczynam funkcjonować z samego rana, ale jak za dnia już zmęczona, a jeszcze trzeba pracować, to już hartcor nadaję i muzyka sprawia, że spokojniutko mogę po pięciu minutach dalej pracować i wsio jest w porządku. Jak macie dostęp do neta i YT, to spokojniutko odchamcie się na chwilkę i ruszajcie do pracy. Dla mnie osobiście muzyka jest przełamaniem wszelkich barier życiowych. Tylko trzeba wiedzieć, co dla każdego…

Spadaj na drzewo

Tak powiedziałam mojemu zmiennikowi, czyli dokładniej mówiąc:”Spadaj na drzewo banany prostować, małpo jedna”. Kurczę, na Stelli się pracuje, a nie obija. I co? Muszę jako zmienniczka po kimś wszystko od początku robić?! Wkurzona byłam niesamowicie, bo zmiennik sobie pojechał łaskawie do domku, a ja zostałam z ręką w nocniku w zasadzie. Przyjeżdżam, a tu pościel nie zmieniona, nieodkurzone, nic nie poszykowane, ani dla domownika, ani dla mnie. Jak ja odjeżdżam ze Stelli, to wszystko jest: jedzenie w lodówce, pokój ogarnięty, flepy zabrane, obiad przygotowany, wszystko poprane i czegóż tu jeszcze szukać? Nie mówiąc, że podopieczny zadbany na bieżąco. No jak ci biedni ludzie mogą tak żyć?!

Śniadanie dla podopiecznego

Robimy śniadanie dla podopiecznego i siebie, żeby wspólnie zjeść i nacieszyć się nowym, pięknym dniem i ładną pogodą, jak jest. Bywają dni, kiedy pada i od rana w zasadzie jest jest smutno. Włącza się wtedy radio i „gra” się na muzyce, by poczuć, że chociaż dzień nie będzie lekki ze względu na znużenie, to dajemy radę i jakoś to będzie. Także ma wpływ księżyc, bo po pełni, albo nowiu zawsze zmienia się pogoda i także my na to też reagujemy. W końcu jesteśmy także uzależnieni od świata i natury. Tylko od nas zależy, by być dobrym opiekunem lub opiekunką i dać radę z pracą.