Wskrzeszenie miłości

Musimy nie raz zmusić się do wyjazdu, jako opiekunki, ale potem okazuje się, że to ma wpływ zarówno dla podopiecznych, jak i dla nas. zyskujemy sympatię i zaangażowanie także rodziny i czujemy się praktycznie nie, jako opiekunki, ale część rodziny. Potem mamy z nimi kontakt już na stałe i to jest takie fajne. Oj, żeby wszyscy mieli taką sposobność…Mamy na początku opory, a tu Love Resurection…………………………iżeby zawsze tak było, o ile ktoś zna trochę angielskiego i chce wskrzesić miłość do ludzi. Czyli posłuchać i sobie śpiewać…

Panowie seniorzy

Co myślą panowie seniorzy, kiedy przypadną im do pracy panie opiekunki? Czasami przychodzą im do głowy różne psie myśli, jak mówił Pankracy z bajki kiedyś…

Tak więc pozostawmy ten temat wolnemu biegowi i tylko obserwujmy, co się będzie działo. Ja myślę, że rozwiązanie przyjdzie samo…..

Spadaj

Mamy ochotę w opiece powiedzieć słowo „spadaj na drzewo banany prostować”, ale nam nie wolno i rodzi się to tylko w myślach, lecz realia bywają czasami inne. Ma się chęć wykrzyczeć np. do wrednej babci „spaduwa”!!!! No nie? Albo wynocha mi z mojej roboty. I co tu zrobić? Śpiewać? A może jest zupełnie odwrotnie w takiej sytuacji?

Do opieki w Niemczech

Potrzeba wiele opiekunek i opiekunów do opieki w Niemczech.

Okazuje się, że z roku na rok zapotrzebowanie wzrasta, pewnie to przez to, że jest coraz więcej ludzi starszych, a i miejsc w domach pomocy społecznej brakuje, trzeba często czekać latami.

Jest popyt, pojawiła się i podaż, wiele firm powstało, wiele opiekunek pracuje także prywatnie.

Branża z roku na rok się rozwija i nic nie wskazuje, aby to się kiedyś skończyło.

Czy jakieś wykształcenie specjalistyczne jest tutaj potrzebne?

Aby wykonywać to zajęcie na tą chwilę nie, wystarczą chęci do pracy i dobrze jest choć trochę znać język niemiecki.

Co na obiad?

I tutaj jest problem, bo trzeba się nawet dostosować do diety podopiecznego i niestety nie będziemy robić dwóch innych obiadków, jak musimy dostosować się do sytuacji panującej w rodzinie, gdzie opiekujemy się chorym. Jest to niestety problem i należy się zapoznać z rytmem dnia i porządkiem dnia. Każdy jednak musi jeść i należy wykonać śniadanie, obiad i kolację. Szczególnie o określonej porze zlecanej przez lekarza i kogoś z opieki. Bywa ciężko, ale chyba lepiej poznać, jak to jest i skłonić się do wykonania zadania. Nie jest to łatwe, ale myślę, że chyba warto pomóc ludziom, którzy potrzebują opieki. No i co na obiad w związku z tym?

Daj słodkości

Każdy lubi słodkości, jakieś ciasto, pralinkę, cukierka, czy nawet soczek. Kiedy byłam opiekunką miałam cukrzyka. Ile ja się namęczyłam z opieką, to było wariactwo. Dobrze, że miałam dostęp chociaż do internetu, to się trochę podszkoliłam i mogłam popatrzyć na tabele z cukrami i policzyć wszystko do jedzenia. Stawiłam na warzywa i był to strzał w dziesiątkę. Dodawałam do słodkości cynamon, bo też obniża cukier, ale te warzywka były najlepsze. Nawet dostałam pochwałę od pielęgniarki. Fajne to jest, jak cię doceniają i pomagają. Fajna to sprawa i dodaje trochę innej słodkości dla kogoś, kto nie tylko pracuje, ale stara się żyć życiem innych…

I co opiekunko?

Często nasi podopieczni są zrzędliwi i nieuprzejmi, a w zasadzie nawet opryskliwi. I masz babo placek. Jak się wtedy zachować? Każda opiekunka na ten temat ma swoje odrębne zdanie. Jedna pokornie wytrzymuje taką sytuację, zaś druga robi zmasowany atak wroga i udowadnia rodzinie, że niech sobie sami pracują, jak nie są zadowoleni z naszej pracy. No i faktycznie, co opiekunko masz zrobić? Jak wybrnąć z tej sytuacji? Jeżeli jest taka możliwość, to w dobie smartfonów można nagrać taką rozmowę i odtworzyć rodzinie. Przecież widzą, że pracujemy dobrze i znają charakter podopiecznego, czy podopiecznej. Jest to na pewno dowód, że jesteśmy w porządku i nie można nam nic zarzucić.

Baby, ach te….

Piosenka z lat przedwojennych. Do dzisiaj ją pamiętam, bo śpiewał ją Eugeniusz Bodo. A pamiętam to z dzieciństwa, bo był program „W starym kinie”. Prowadzący był super, ale już nie pamiętam, jak się nazywał. Muszę jednak wspomnieć, że był fanatykiem takich dzieł i to właśnie on doprowadził, że Filmoteka Polska zajęła się odnawianiem starych filmów. No taka opieka i desperacja wtedy musiała go nieźle kosztować. Oooooo! Przypomniało mi się, to był Stanisław Janicki w ciemnych okularach. Czasami oglądałam także stare filmy w Niemczech z ciekawym scenariuszem. Wiadomo, biegle nie mówię po niemiecku, ale sporadycznie uczyłam się dialektu z Bayernu. Opłacało się.

Wiosna panie….

Nie wiem, czy pamiętacie taki film: „Wiosna panie sierżancie”, kiedy sierżant milicji opiekował się całym miasteczkiem i ludźmi tam mieszkającymi. Jednocześnie był zakochany, tylko nieśmiały. Tak się czasami zdarza, kiedy wyjeżdżamy do Niemiec, do opieki i trafiamy na kogoś specjalnego. Wiadomo, że się zakochujemy być może, albo się na chwilkę zadurzymy. Nic to, nie ma znaczenia, ale możemy się wiele nauczyć, poznać teren, czy pozwiedzać trochę. Są w końcu nasze przyjemności i relaks przez te parę chwil w opiece. Spacer z kimś, kogo lubimy i możemy miło spędzić czas. To jest fajne i bardzo miłe dla obojga, co nie?

Dzień Kobiet

„Dzień Kobiet, Dzień Kobiet, niech każdy się dowie…” – każdy chyba zna tę piosenkę. Jutro chyba każda kobietka dostanie swojego tulipana. Ciekawa jestem jak to jest w Niemczech, gdzie jedziemy do opieki nad starszymi ludźmi. Ja jakoś tego nie doświadczyłam, więc to chyba u nas w Polsce jest to tylko doceniane. A szkoda, bo przydało by się także za granicą. W końcu z wiosną nadzieje rosną i chcemy być doceniane chociaż ten jeden dzień w roku. Wiadomo, są Święta jedne i drugie, Walentynki, ale to akurat chyba jest wyjątkowe. Nasi podopieczni – panowie czasami okazują nam szacunek tak bez okazji i to warto cenić. Chociaż ten ich sympatyczny uśmiech.